Mamy wiosnę, coraz to bliżej do lata. Słońce zazwyczaj świeci na niebie, deszczu jest już mniej, pora przygotować się na częstsze spacery, grille i dłuższe dnie, a przy okazji na aktywnie spędzony czas „na powietrzu” ze swoimi rodzinami czy znajomymi.

Tablet czy plac zabaw?

Już chyba się tak utarło, że większość ludzi lubi albo lato, albo zimę. Lato jest zdecydowanie zwolennikiem osobników ciepłolubnych; krótkie szorty, lekkie koszulki, imprezy plenerowe, leżenie na plaży itd., jeśli chodzi o zimę, to już zdecydowanie wybór tych, którzy nie tyle co kochają zimno, ale kochają sporty zimowe i z utęsknieniem wyczekują otwarcia ośrodków narciarskich. W każdym razie zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, liczy się to, że czas nie jest zmarnowany, spędzony różnorodnie i przede wszystkim na powietrzu w towarzystwie bliskich osób. Głowa boli od samego myślenia, a już tym bardziej od patrzenia na to, co dzieje się w ówczesnych czasach. Mowa oczywiście o dobie Internetu, komputerów, tabletów, ipadów itp., które nagminnie kupowane są dzieciakom, jako prezent komunijny, urodzinowy, gwiazdkowy, odbierający przy okazji najlepszy okres w ich życiu. Co z tego, że takie czasy, że taka moda, że wszyscy inni mają, to moje dziecko też musi mieć. Bzdura. Dzieciństwo to przecież czasy do których powracamy najczęściej, czasy, gdzie największym problemem było to, żeby wstać rano do szkoły, albo jak przekonać kolegę do tego, żeby dał nam kolekcjonerską kartę, której brakuje do pełnej serii. Biegało się po podwórku, siedziało na trzepaku, grało w chowanego, a plac zabaw traktowało jak drugi dom…robiąc przerwy na obiad w tym pierwszym. Teraz pozostaje tylko ironiczny uśmiech w związku z hasłem „idź dziecko pobaw się na dworze”. Z domu wyjdzie, owszem, ale siądzie na ławce i będzie grało na tym samym tablecie, na którym przed chwilą bawiło się w domu. Niestety prawda jest przykra – wina leży po stronie dorosłych. Ktoś któregoś dnia dziecku takowe urządzenie kupił, a tym samym rozpoczął nowy trend.

Razem przyjemniej…

Przemierzając ulice różnych miast i mijając jakikolwiek plac zabaw, który jest pełen, cieszę się, że nie jest tak źle, że nie wszystkie dzieciaki pochłonęła fala elektroniki, że są jeszcze rodzice, którzy potrafią zorganizować im czas, a przede wszystkim…spędzić go razem z pociechami. Nie wiem czy słusznie, ale mam wrażenie, że ta fala urządzeniowa, która spadła na maluchy, bierze się z braku czasu i zainteresowania rodziców. Łatwiej puścić bajkę na tablecie i mieć godzinę spokoju, niżeli założyć buciki, kurteczkę i spędzić ten czas wspólnie i na powietrzu. Czas znajdzie się przecież zawsze, jeśli tylko ma się chęci.